Grecja, Rumunia i Polska zapewniają bezpieczeństwo Europie Zachodniej


Stacja kolejowa Kalamata, Grecja 14.09.2014 r. (zdj. Tomasz R.)


Grecja, malowniczo położony ciepły kraj na południu Europy, który kojarzy się Europejczykom z kryzysem. Ale ilu Europejczyków zastanawia się nad istotą kryzysu w Grecji i czy nie wyciąga pochopnych wniosków na temat Greków, których tak naprawdę nie zna ?  Kto tak naprawdę jest w kryzysie i jakiego rodzaju to kryzys nie jest wcale takie oczywiste jak lubią to przedstawiać prosensacyjne media z poszczególnych europejskich krajów. Sytuacja Grecji jest złożona i może być bardzo dobrym przykładem na pokazanie społecznych i gospodarczych problemów, które trapią mieszkańców Europy. Za bardzo skupionej na sobie i zamkniętej Europy, która zaczyna się dusić w swoim zróżnicowanym ''dobrobycie'' i ma poważne problemy z odnalezieniem wspólnego świata wartości z pozostałym, znacznie od niej większym, z zapomnianymi przez nią mieszkańcami wspólnego globu, światem.

Grecja, silnie zmilitaryzowane państwo na południu Europy. Kolebka dla realizacji amerykańskiej polityki imperializmu gospodarczego i militarnego w celu ochrony świata zachodniego od potencjalnych zagrożeń przed światem muzułmańskim i arabskimi ekstremistami. Grecka mentalność i rozbudowany aparat urzędniczy (2 mln bardzo wysoko opłacanych urzędników na 11 mln wszystkich Greków) wspierany finansowo przez politykę amerykańską z finansową bańką w tle nagle runął pogrążając Grecję w zapaści gospodarczej. Kraj wesołego nocnego życia i silnych więzi rodzinnych zaczął przeżywać kryzys. W 2011 r. wzrosła liczba samobójstw do 500 rocznie. Młodzi ludzie pozostający bez pracy ściśnięci w domach rodzinnych zaczęli emigrować i zadawać pytania do dorosłego pokolenia: - Jak mogliście doprowadzić swoją nieodpowiedzialnością do takiego załamania gospodarczego i zabrania nam perspektyw fajnego życia w naszym ukochanym kraju ? Grecka fantazja dobrobytu postrzeganego jako źródło płynących z zewnątrz finansowych korzyści nakręciła spiralę długu publicznego, który zatrzymał rozwój gospodarczy kraju. Transport publiczny w wyniku problemów finansowych państwa został mocno zawieszony. Grecja jest przestrogą przed wewnątrzpaństwową polityką klanowego klientelizmu i brakiem wyczucia w korzystaniu z środków finansowych z zewnątrz. Przestrogą przed zbytnim zaufaniem do wprawionej w osiąganiu korzyści amerykańskiej dyplomacji i zapominaniem o europejskiej geopolitycznej tożsamości, która nie pasuje do innokontynentalnych strategicznych celów ekonomicznych. 

Dzielni, waleczni i zawsze radośni Grecy stanęli przed nowymi wyzwaniami, których pokonanie jest możliwe dzięki odbudowie narodowego poczucia wspólnoty i konsekwentnej realizacji długoterminowej strategii rozwoju. Rozważna polityka Unii Europejskiej i mądre wsparcie niemieckich specjalistów ds. gospodarczych stwarza realne możliwości na szybki powrót Grecji do wielkiej europejskiej rodziny połączonej wzajemnymi interesami i wspólną polityką bezpieczeństwa. Niemiecki dryl powoli zaczyna pozytywnie oddziaływać na podnoszenie transportu publicznego w Grecji. Upadła i przestarzała technologicznie kolej zaczyna przeżywać renesans i zapowiadany jest jej powrót w najodleglejsze zakątki państwa, nawet tam gdzie szaleją burze piaskowe.

Grecka Kolej Organisme des Chemins de fer Helleniques (OSE) otwiera się ponownie na świat. O 6.55 rano odjeżdża z Salonik pociąg do Sofii. W stolicy Bułgarii jest o godz. 14-tej. Powrót: Sofia 15.20 - Saloniki 22.20 (dalej podróżni chcący dojechać do Aten mają nocne skomunikowanie). O 16.55 z Salonik wyrusza pociąg przez stolicę Macedonii Skopje (19.55) do stolicy Serbii Belgradu (przyjazd 5.33). Z Belgradu można o 6.45 odjechać klasycznym schludnym i wygodnym czeskim ekspresem Avala, który do Pragi przyjeżdża o 22.21 (Budapeszt 14.54, Bratysława 18.07). Do Polski połączenia kolejowe są na razie niezbyt dobrze zrobione (można w Pradze poczekać do rana i o 5.11 odjechać do Pardubic (przyjazd 6.15, odjazd 6.36) i dalej do Wrocławia (przyjazd 11.08) albo wysiąść z czeskiego pociągu Avala na stacji Breclav o godz. 19.02 i kontynuować podróż pociągiem pospiesznym (odjazd ze stacji Breclav 0.25) Chopin z Wiednia do Warszawy (przyjazd 7.55) przez Katowice (przyjazd 4.16). Sensowne połączenie kolejowe w kierunku Polski jest od stacji Brno, na którą ekspres Avala wjeżdża o godz. 19.37 i ze stacji Brno jedzie siedmiowagonowy pociąg pospieszny przez Ostrawę (przyjazd 22.19) do Bohumina (przyjazd 22.28). Z Bohumina, 22-tysięcznego miasta jest do Polski rzut beretem i wydawać by sie mogło, że dojazd koleją do pobliskiego polskiego 92-tysięcznego Jastrzębia Zdrój i dalej nieodległych Katowic o przyzwoitej porze nie stanowi żadnego problemu. Nic bardziej mylnego ! Polska zrobiła tamę dla kolei. Okazuje się, że prawie stutysięczne Jastrzębie Zdrój jest niechlubnym rekordzistą na długiej krajowej liście opublikowanej przez redaktora naczelnego dwumiesięcznika ''Z biegiem szyn'' Karola Trammera dotyczącej braku dostępu mieszkańców stu ponad 10-tysięcznych miast Polski do kolei (w Czechach jest tylko takie jedno miasto). Jastrzębie Zdrój to lider odseparowania mieszkańców od kolei i co za tym idzie lider odpływu mieszkańców (kilkanaście lat temu miasto miało ponad sto tysięcy mieszkańców, a więc każdego roku z miasta wybywa około tysiąca mieszkańców). W Polsce bez kolei są jeszcze dwa miasta 70-tysięczne, trzy 60-tysięczne i 9 powyżej 30 tysięcy mieszkańców. Razem w polskich miastach powyżej 10-tysięcy mieszkańców pozbawionych dostępu do kolei żyje 2,1 mln Polaków. W Czechach, na Węgrzech, Słowacji i w Austrii w tak samo przyjętej kategorii porównawczej żyje bez kolei razem w tych wszystkich krajach 280 tys. mieszkańców. Warto zauważyć, że kategoria porównawcza Karola Trammera obejmuje tylko miasta w granicach których jeździ kolej a nie w pobliżu granic których często jeżdżą pasażerskie pociągi skomunikowane z często kursującymi autobusami, co w rzeczywistości oznacza zapewnienie odpowiedniego komfortu życia obywatelom i dogodnej możliwości korzystania z komplementarnego transportu publicznego stawiając obywateli III RP w naprawdę trudnej i niekorzystnej sytuacji wobec zdecydowanie wyższej jakości komunikacyjnego życia obywateli państw położonych na południe od Polski.

W Polsce nie brakuje miasteczek poniżej 10 tysięcy mieszkańców, których w ogóle odcięcie od sensownej komunikacji publicznej jest zatrważające a młodsi mieszkańcy nie wiedzą co to kolej. Kolej, która mogłaby ich wyciągnąć do lepszego świata, oczyścić lokalny marazm i bezrobotną stęchliznę opartą na ograniczonym obrazie otoczenia sprowadzonego do marketowego tandetyzmu i braku jakichkolwiek perspektyw na przyszłość. Dworce w takich miasteczkach, podobnie jak i w większych wioskach, powinny być domem kultury, kinem, teatrem, restauracją, najlepszym miejscem pracy, ogrodem, bezpłatnym internetem, miejscem wspólnych pikników, wystaw regionalnych i w ogóle niczym nie ograniczonych możliwości otwarcia się na świat. Dzięki czynnym dworcom i jeżdżącym pociągom lokalni samorządowcy i odpowiedzialne za uczenie obywatelskich postaw organy państwowe mogą w najlepszy sposób kształcić patriotyzm i umiłowanie do ojczyzny w młodym pokoleniu. Mieć wspaniałą realną możliwość pokazania prawdziwej międzyludzkiej jedności i dobrej codziennej służby dla swojej ukochanej ojczyzny. Odpowiedzialna władza zobowiązuje do działania i jeśli jej brakuje to ludzie tracą godność oraz sens życia zatapiając się w gorzałce, bylejakim życiu wśród antyrozwojowego  i nietolerancyjnego otoczenia. W imię dobrze pojętej wspólnoty Polaków Ślązaków aż prosi się, żeby czeski pociąg jechał dalej do Katowic i zrzutka polskich samorządów wzdłuż tej linii kolejowej jest w zasadzie konstytucyjnym niewypełnianym obowiązkiem wobec pielęgnowania idei solidarnego państwa opartego na zrównoważonym rozwoju społecznym. 

Greckie OSE chcą rozwijać siatkę połączeń w kierunku północnej Europy. Rumunia, Słowacja i Czechy wyrażają zainteresowanie tą propozycją. Najbardziej realne i możliwe jest, że niebawem kolejny raz Czeskie Koleje wystawią klasyczny długi pociąg z kompleksowym zapleczem dla pasażerów, który połączy Pragę z Atenami. Z Pragi do Niemiec jest już w fazie projektowania linia superszybkiej niemieckiej kolei, która połączy stolicę Czech z Dreznem a tym samym pozwoli na uruchomienie superekspresu do Berlina. Niemcy prowadzą też przygotowania do uruchomienia superekspresu z Berlina do Londynu. Pociągi z południa Europy będą mogły być kierowane także do Skandynawii przez Niemcy i Danię. Polska, Litwa, Łotwa, Estonia i Rosja z Białorusią powinny być szczególnie zainteresowane porządną modernizacją linii kolejowych z Czech przez polski Śląsk i dalej do linii RailBaltica. Wspólne działanie dla osiągania razem gospodarczych korzyści w rejonie portów Trójmiasta, obwodu Kaliningradzkiego i basenu morza krajów nadbałtyckich jest wystarczającym argumentem dla realizacji konkretnych inwestycji w południowej części Polski.

W gospodarkach i politykach państw położonych w Europie Środkowej od Morza Bałtyckiego do Morza Śródziemnego znajdziemy wiele podobieństw i takich samych problemów, z którymi borykają się w codziennym życiu obywatele tych państw. Na pewno wielką nieuczciwością i głupim nietaktem jest nazywanie bardziej lub mniej dosadnie Greków na przykład leniami czy też nierobami. To wspaniali ludzie, których warto zrozumieć i od których bardzo dużo można się nauczyć pozytywnych zachowań. Waleczny i uśmiechnięty, życzliwy dla innych naród. Dla Greków nie ma nic pomiędzy tzn. jest przede wszystkim radość i zwycięstwo. Czasami trudne, smutne chwile. W greckim zazwyczaj dosyć ciepłym klimacie za dnia pracuje się powoli i spokojnie, co nie znaczy, że gorzej. Wprost przeciwnie. Szukanie i wymyślanie mało wartościowej pracy na siłę nie ma sensu, bo po prostu ludziom nic dobrego nie daje. Okazuje się, że ci ''leżący plackiem'' i pobierający świadczenia socjalne Grecy (tak ich przedstawiają nieodpowiedzialni ''dziennikarze'', niemądrzy politycy i pseudopracodawcy lubiący poganiać do nieprzemyślanej ''pracy'' kosztem zdrowia i życia społecznego swoich obywateli kraju), są najlepszymi perfekcjonistami, czego koronnym dowodem są najlepsi na świecie greccy piloci, z którymi latanie i lądowanie na najtrudniejszym terenie to czysta przyjemność. Odwagi i umiejętności pilotów, wielkości względem liczby ludności państwa i sprawności bojowej greckich sił powietrznych oraz lotów pasażerskich może uczyć się od Greków cała Europa. Na drogach naziemnych grecka mentalność z prawem silniejszego pojazdu co prawda budzi grozę ale to pokazuje, że przestrzeń powietrzna daje dużo większe możliwości do działania, których chęć połykania mają tylko najlepsi zwycięscy, ludzie otwarci, radośnie i odważnie usposobieni. A tacy są właśnie wspaniali Grecy. Dlatego budowa potencjału kolei uczyni Grecję dużo bezpieczniejszą w komunikacyjnym ruchu naziemnym, doda kolejnych skrzydeł Grekom do mądrego działania, uczyni grecką powietrzną potęgę jeszcze bardziej wykwintną i zachęcającą do odwiedzania. Zwycięzcy nigdy nie umierają. Nigdy nie ma sytuacji bez wyjścia. Leonidas jest na zawsze w sercach Greków. Grecja wiecznie żywa. Życie rodzi życie.




oprac. Tomasz Raszowski (rok 2014, 26 września)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kolej w Portugalii kontynentalnej

Lizbona zaprasza do podróży

Podróż koleją 3,5 h z Warszawy do Stargardu